Być może przesadzam, ale dla Arsenalu mecz jest ten cholernie ważny i cokolwiek innego niż zwycięstwo się w sumie nie liczy. Być może podejdziemy do tego spotkania z trzeciego miejsca, bo rywale będą grali w weekend. Po stracie trzech punktów z City i dwóch punktów z Evertonem po prostu TRZEBA się odkuć, zeby liczyć się w walce o mistrzostwo, bo gramy u siebie. Na wyjazdach z top3 można przegrać, ale u siebie wygrana to przymus. Inaczej o mistrzostwie raczej nie ma co mówić.
Tak czy inaczej chyba lepszej okazji dla Wengera do pokonania Mourinho po raz pierwszy w historii nie będzie - Chelsea w bardzo słabej formie, Arsenal najsilniejszy od kilku lat, trzeba się spiąć i wygrać. Do kadry wraca Podolski, fajnie by było, jakby w pierwszym wyszedł może za Girouda, który ostatnio gra mega kupę i może przydałoby mu się odpocząć, ale pewnie nie ma co na to liczyć. Walcott jak dla mnie powinien w pierwszym wyjść bez dwóch zdań - dobre zawody z City zagrał, a wrócił dopiero co z kontuzji, a ponadto z Chelsea zawsze w sumie gra dobre mecze, więc nie ma co się zastanawiać i go wypuścić. Jedyne, co może martwić to to, że Koscielny nie zagra. Za niego zagra kapitan klubu - Thomas Vermaelen. Bardziej bym się martwił jednak, jakby wypadł Mertesacker, a Vermaelena lubię i chciałbym, zeby grał więcej, więc niech zagra tak, jak potrafi i udowodni, że zasługuje na powrót do pierwszej XI.



