Moim zdaniem o to chodziło, żeby nie potraktować tego jak stypę (koncert po 11 września, ale to wyciskało łzy). Żeby głos był dobrze słyszany, musi być naturalny, a nie zapłakany i histeryczny... I najlepiej pokazuje to teraz Bon Jovi. Dobrze się bawić w imię umierających dzieci, to lekka hipokryzja, ale zespoły nie powinny grać requiem, tylko swoją muzykę. A ciężko, żeby zespół punkowy grywał balladyAnka pisze:[ Wydaje mi się, iż Green Day (którego nie lubię, co trzeba zaznaczyć) najmniej 'serio' potraktował całą tą akcję - dobrze się bawili, i nie potrafili dostrzec powagi w tej sytuacji.
Poza tym z powodu tego żałobnego podejścia jest tak mdło i drętwo



