Tottenham - Real 4:2
Tak jak w mecze w pucharze...O ile w pierwszym meczu moim zdaniem całkowite zasłużone zwycięstwo - czyste konto - kapitalnie przykrycie CR7 i spółki,owszem Real stwarzał sytuacje ale brakowało skuteczności...Drugi mecz hm...zaczeło się od 3:0 i standardowego stanięcia..Real zaczął groźnie poczyniać(strzelona bramka),lecz jedna moja kontra zdecydowała o przebiegu meczu - Pepe czerwona i Real od 60 minuty musiał grać w 10-tkę...Nie przeszkodziło to strzeleniu bramki na 3:2 i tutaj już zaczęło się nerwy,gdyż Real stwarzał dalej okazje strzał poprzeczke i dobitka do pustej Ronaldo lecz na szczęście był na cm buta spalonym
Dzięki za meczyki



