Filip Adamus w Życiu Częstochowskim pisze:RAKÓW CZĘSTOCHOWA ZAGRA Z CRACOVIĄ!!!
Nie będą się nudzić piłkarscy kibice w naszym mieście w pierwszych tygodniach sierpnia. Ostatnie wydarzenia na stadionie przy Limanowskiego pokazały, jak wielki jest wśród częstochowian głód futbolu w większym wydaniu. Ludzie związani z Rakowem stają więc naprzeciw oczekiwaniom. 10 sierpnia, cztery dni po inauguracji rozgrywek w trzeciej lidze, nasi zawodnicy podejmą w Częstochowie pierwszoligową Cracovię Kraków!
Sprawa sparingu z Cracovią ostatecznie została dograna w środę, podczas bankietu oficjalnie zamykającego sezon 2004/05 w wykonaniu Rakowa. Obecny na uroczystości Marcin Bojarski, wychowanek częstochowskiego klubu, obecnie występujący właśnie w Krakowie, potwierdził, że obie drużyny zagrają na Limanowskiego w środę 10 sierpnia. — Trenerowi Wojciechowi Stawowemu pomysł od początku bardzo się spodobał i nie musiałem go do niego długo przekonywać — mówi Bojarski.
— Marcin już od kilku miesięcy namawiał nas na ten mecz — mówi wiceprezes Rakowa Beata Bielecka. — W trakcie sezonu mieliśmy jednak wyznaczony jeden nadrzędny cel i nie chcieliśmy wprowadzać niepotrzebnego zamętu. Ale teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy stawili czoła krakowianom.
Co prawda rozgrywki w ekstraklasie będą na początku sierpnia w pełni, jednak na ten okres planowana jest przerwa spowodowana zgrupowaniem kadry narodowej przed turniejem im. Łobanowskiego na Ukrainie (15-17 sierpnia). Tym bardziej trener Stawowy ucieszył się, że jego podopieczni będą mogli cykl treningowy urozmaicić meczem z rywalem, który, jak zaznacza szkoleniowiec Cracovii, do słabeuszy na pewno nie należy.
Pewne jest też, że towarzyską konfrontację z krakowianami zawodnicy Rakowa rozegrają na własnym stadionie. Dla częstochowskiej piłki będzie to wydarzenie naprawdę dużej rangi. Trudno sobie bowiem przypomnieć, kiedy po raz ostatni gościliśmy w naszym mieście zespół z ekstraklasy — co więcej, Cracovia do ligowych średniaków zdecydowanie nie należy. W minionym sezonie krakowianie o mały włos nie zakwalifikowali się do europejskich pucharów.
10 sierpnia na Limanowskiego na pewno zasiądą spore rzesze spragnionych wielkiej piłki częstochowskich kibiców. Czy jednak można spodziewać się, że stadion Rakowa znów wypełni się po brzegi? Okres wakacyjny za bardzo temu nie sprzyja. Chociaż. — Bilety? Gdzie tam! Przecież to mecz towarzyski i zachowalibyśmy się nie fair w stosunku do naszych fanów — mówi prezes Rakowa Sławomir Malinowski. — Wiem, że niektóre kluby zapraszając na gry sparingowe klasowe zespoły starają się w pierwszej kolejności napełnić swoją kasę. My jednak mamy do kibiców szacunek, a przede wszystkim ogromny dług wdzięczności. Mecz z Cracovią będą mogli obejrzeć wszyscy chętni.
— Takie spotkanie to dla nas świetne przetarcie na samym początku rozgrywek — cieszy się trener Andrzej Samodurow. — Gra z silnym rywalem pokaże, jakie jest nasze prawdziwe miejsce w szyku. Trzeba podziękować Marcinowi, że dzięki jego zabiegom mecz dojdzie do skutku.
Obecność Bojarskiego na sobotnim spotkaniu oficjalnie kończącym sezon nie była przypadkowa. Już od dawna mówi się, że o Rakowie zapomnieć po prostu nie można. Gracz Cracovii jest tego najlepszym przykładem. Popularny „Bojara" poszedł śladem Jacka Magiery i od kilku miesięcy mocno zaangażował się w pomoc macierzystemu klubowi. Do tej pory przede wszystkim pod względem finansowym, ale teraz, jak widać w kontekście sierpniowego sparingu, także w kwestiach stricte sportowych. W sobotę nie obyło się bez oficjalnych podziękowań za współpracę — wdzięczny zarząd Rakowa uhonorował Bojarskiego pamiątkową statuetką.
W kontekście pomocy Bojarskiego dla naszego klubu do pokonania jest jeszcze jedna przeszkoda. Trudno ukryć, że zawodnik od paru lat ma „na pieńku" z częstochowskimi kibicami. — Ogromnie żałuję, że taki konflikt w ogóle się pojawił — spuszcza głowę Bojarski. — Bardzo chciałem być w środę na meczu z Koszarawą, jednak zdawałem sobie sprawę, że moja obecność może niepotrzebnie popsuć atmosferę. Dlatego wynik śledziłem w domu z komórką w ręku. Musimy całą sprawę jakoś wspólnie rozwiązać, bo nie chcę, żeby tak dalej było.
W sobotę Bojarski rozmawiał w cztery oczy z nieformalnym przywódcą kibiców Rakowa, Grzegorzem Chrząszczem. Obie strony podkreślały później, że do tematu na pewno w najbliższym czasie wrócą. Już niedługo ma dojść do spotkania piłkarza z sympatykami klubu. Wszyscy gorąco liczymy, że uda się podczas niego rozwiązać wszelkie niejasności i dojść do porozumienia. Bo widząc coraz większe zaangażowanie i pokorę Bojarskiego trzeba powiedzieć, że takich ludzi nigdy w Rakowie nie będzie za wiele.
Ale będzie fajnie! Tylko trzeba będzie tym razem przyjść chyba ze 2,5 h przed meczem, żeby się na stadion dostać ale co tam! Dla Rakowa wszystko!
PS. Bojarski próbuje naprawić swoje winy...Ciekawe...


