PSG - CFC 2:2
Pierwszy mecz w deszczu - piłkarskie szachy i 3 gole ze stałych fragmentów gry. Azpiliqueta po raz kolejny nie wiedział co się wokół niego dzieje. W sumie może Cole też, ale po swojej stronie ma szybkiego Luiza i ten nadąża z pokryciem błędów Cole'a. Najśmieszniej to jednak wygląda, gdy gra włącza Cole'a do walki o główkę z Ibrą, zamiast Luiza. Niby
Drugi mecz w normalnych warunkach i grało się zupełnie inaczej. Emocje sięgały zenitu z mojej strony od momentu gdy przez dobre parę minut obaj widzieliśmy jak niepewnie podają obrońcy i szły długie piły od bramkarzy. Tyle, że jak bramkarz PSG wybił i piłka leciała wprost na Luzia, gra zdecydowała że mam być Cole'em. I koniec - Ibra zrobił z tego róg (i tak miałem szczęści że nie bramkę od razu) a później z tegoż rogu wbił. Ostatnie minuty to moje huraganowe ataki i główka Essiena (?) po rogu, którą z linii wybił zawodnik PSG.
Dzięki za mecze, gratuluję zwycięstwa w turnieju, które teraz masz na 99%



