Cienko pamiętam tą ceremonię z Chin, ale wiem, że wtedy w jakiś sposób mną poruszyła, bo faktycznie pokazała Chiny z dobrej strony. Londyn był świetny, wręcz kapitalny, bo pełno w nim było humoru. Dziś poza baletem łabędzim, pokazem sztucznych ogni i ew. zapaleniem znicza, który był trafnym pomysłem, jakoś nic mnie nie zachwyciło szczególnie.
Tak czy siak żaden kraj przedtem nie zbudował tak fantastycznej bazy, Soczi jest faktycznie piękne.



