No i stalo sie to co bylo do przewidenia.
Tata jako kolejny juz trener z topu zjada Pellegriniego niczym szynke westfalską z gorgonzolą.
Barca wyszla tiki taką aby zniechecic Szejkow do tego co robią w lidze, czyli do falowych atakow. Udalo sie to niemal perfekcyjnie - poza kilkoma minutami w 2 polowie. City mialo bombardowac roznymi, wykonali ich w sumie...1. Mieli bombardowac wrzutami z wolnych... wykonali ich w sumie 1. Ot i tyle bylo taktyki Pelle.
Tata zabral pilke, czekal na blad Szejkow, i sie doczekal, Navas nurkuje, kontra, Messi sam na sam, faul Demi, czerwo, karny gol, dowidzenia. Pozniej dobicie i wracamy 0-2 do domu.
Jest dobrze. A Tata jest wielki.



