Re: Liga Mistrzów: City-Barca

Awatar użytkownika
FRYDERYK SZOPEN
Kapitan
Kapitan
Posty: 2748
Rejestracja: 09 lis 2013, 18:04
Reputacja: 117

Re: Liga Mistrzów: City-Barca

Post autor: FRYDERYK SZOPEN » 19 lut 2014, 8:58

"Przepisy gry w piłkę nożną", Artykuł 12 - Gra niedozwolona i niewłaściwe postępowanie, str. 138 - "Zatrzymanie przeciwnika".
Jeżeli zawodnik drużyny broniącej rozpoczął trzymanie zawodnika drużyny atakującej przed polem karnym i kontynuuje trzymanie go również w polu karnym, to sędzia musi podyktować rzut karny.

Zamiast "trzymanie" mozna wstawić "faul" bo o to w tym przepisie chodzi.

City w tym meczu nie stworzyło sobie zadnej setki. Zadnej, Zero. Pełna dominacja Barcy, destrukcyjna perfekcja. To nawet w meczach z Bayernem i Chelsea Angole mieli swoje wielkie szanse (z Niemcami oprocz gola chocby poprzeczka Negredo czy sama koncowka z kotlowaniną w polu karnym, z Chelsea sytuacja Yaya z pierwszej polowy czy patelnia Silvy z drugiej). Wszystkiego sie spodziewalem ale nie takiej bezradonosci SZejkow w przodzie.
Tak wystraszonego City nie widzialem na ich boisku nigdy. Przez caly mecz stworzyli sobie trzy pol sytuacje, jakis wrzutko-strzał Negredo, odbijanka od plecow Kompanego i najgrozniejsze: strzal Sivy. Ale to zadne stowki. Bezradnosc City w ataku byla przytlaczajaca. Chlopcy Martino rozegrali to doskonale. A przeciez nie mowimy o Rayo ale o najskuteczniejszej druzynie swiata na ich boisku. Mieli rywala spalic zgwalcic i rozrzucic kosci na pobojowisku. Na pobojowisku zostal sam Pellegrini. Oraz Martino ze skalpem Chilijczyka.

Wróć do „Puchary Europejskie”