Messi stracil juz rownowage i zaczal upadac w momencie kiedy Demichelis go zahaczyl 0,5 metra przed 16-stka. Linia pola karnego to nie sciana aby sie o nia rozbic i nie wpasc w pole karne sila rozpedu.Tak jak ryba pisze to zdarzenie zadecydowalo w glownej mierze o wyniku do spolki z faulem na Navasie.Sammyy pisze:Problem z przepisami gry w piłkę jest taki, że dużo podpunktów rozbija się o interpretację w odniesieniu do zdarzeń boiskowych. Demichelis rozpoczął faul przed polem karnym, ale Messi starał się utrzymać przy piłce i padł dopiero w polu karnym. Gdyby faul Demichelisa zakończył się na pierwszym kontakcie, to i tak Messi wyszedłby sam na sam. Pytanie teraz o interpretację. Cofamy akcję do rozpoczęcia faulu i w pewien sposób krzywdzimy Barcelonę? Czy jednak dajemy karnego, bo teoretycznie Messi, pomimo zahaczenia, nadal miał szansę wyjść sam na sam? Biorąc pod uwagę, że zdania są podzielone, można dojść do wniosku, że obie decyzje byłyby słuszne. Sędzia wczoraj był beznadziejny i mylił się w obie strony, ale z tej decyzji idzie go akurat wybronić.Ozdobny pisze:Ogladalem powtorke kilka razy i Demichelis zahaczyl Messiego wyraznie przed linia pola karnego.
W kwestii fauli i kartek za nie arbiter zachowywal sie sprawiedliwie i konsekwentnie oceniajac przewinienia obu druzyn. Nie wiem jak mozna miec do tego zastrzezenia i sugerowac, ze ktos byl traktowany na innych zasadach. Arbiter pozwolil na meska gre, a jak ktos przesadzil byl nagradzany zoltkiem, dlatego ciezko po faulu Fernandinho upominac sie o czerwo dla Javiera.



