Wyglądało to tak (mówili tak przynajmiej w tvn24):
Kowalski (umownie) jechał do pracy autobusem i przesiadł się do linii 33 (to ten autobus, który wybuchł). Wysłał sms, ze spóźni się do pracy bo są straszne korki i ślad zaginął. Do tej pory nie ma żadnego kontaktu z Kowalskim. W tym autobusie zginęło 13 osób, obecnie trwa identyfikacja zwłok. Jest teoretycznie jakaś szansa, ze nasz rodak żyje, ale naprawde niewielka


