Tour De France

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 10 lip 2005, 1:23

Po wczorajszym etapie zaczynam nabierać pewności, że tegoroczny Tour będzie ciekawy. T-Mobile nareszcie swoje pogróżki przekuwa w czyny. Na najtrudniejszym podjeździe wczorajszego dnia "supersilna" drużyna Armstronga rozsypała się niczym domek z kart. W życiu bym się tego nie spodziewał. O ile mnie pamięć nie myli to taka sytuacja zdarzyła się ostatnio 3 lata temu na podjeździe Mount Ventoux, kiedy to wszyscy pomocnicy Amerykanina, włącznie z Herasem, mieli problemy. Już nie mogę się doczekać alpejskich i pirenejskich podjazdów i zażartych pojedynków Armstronga z opozycją. Jeżeli to nie był tylko wypadek przy pracy Discovery i w dalszej fazie wyścigu będą zostawiali swojego lidera na najtrudniejszych odcinkach etapów samemu sobie, to nie wróżę Teksańczykowi niczego dobrego. Mimo wszystko mocno ściskam za niego kciuki.

Dzisiaj ciekawy etap, wprost stworzony dla kolarzy klasycznych. Gdyby jechał Bettini, spodziewałbym się jego ataku, ale niestety popularnego "Świerszcza" nie ma w peletonie tegorocznego TdF. Myślę, że także Virenque'owi, który zakończył karierę, taki profil etapu bardzo by pasował. Na trasie słynny "Balon Alzacji", na którym niegdyś walczyli herosi kolarstwa, jak Merckx czy Anquetil. Szkoda, że ze szczytu do mety jest jeszcze 50 km, bo podjazd jest na tyle ciężki, że mogłoby dojść do interesujących rozgrywek w gronie liderów.
Idealny etap dla harcowników. Sprinterzy mogą mieć problemy, aby jechać wraz z całą grupą, a najlepsze ekipy zbierają siły na wtorek. Na pewno będzie ciekawie. Pozdrawiam

Wróć do „Inne sporty”