Tour De France

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 13 lip 2005, 22:36

Etap oglądałem oczywiście od początku i muszę przyznać, że był nieco nudny. Ale spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Wiadomo było, iż meta jest po 40 km zjeździe. Piękna jazda Vinokourova - ten koleś jest niesamowity. Nie chowa głowy w piasek jak mu nie pójdzie tylko stara się dobrą jazdą na kolejnych etapach zatrzeć negatywne wrażenie. Ma gościu charakter w przeciwieństwie do takiego Ullricha, którego nie było by stać na taką szarżę. Szacunek dla Kazacha. Nie mogę nie wspomnieć o jeździe drużyny Armstronga - fantastyczna sprawa. Faktycznie takiej drużyny Amerykanin jeszcze nie miał. Co jak co, ale w najważniejszych momentach pomocnicy Lance'a nie zawodzą. Mój wzrok przykuły także kapitalne alpejskie krajobrazy. Jak ja zazdroszczę mieszkańcom tych rejonów. Co roku oglądam TdF i zawsze z wielkim zadowoleniem podziwiam potężne alpejskie i pirenejskie przełęcze. Góry to esencja kolarstwa. Nie tylko sportowe emocje, ale i walory estetyczne. Za to kocham ten sport. Jutrzejszy etap przebiegać będzie także po rejonach alpejskich, lecz przełęcze pokonywane przez kolarzy nie będą już tak ekstremalnie trudne jak dzisiaj. Kolejne górskie etapy już w weekend.
Pozdrawiam

Wróć do „Inne sporty”