Tak, tak, w końcu siedem lat różnicy. Dlatego nie piszę, że Villa jako numer jeden w ataku, tylko bronię go wobec konkurencji Llorente.Morrow pisze:Villa za to się już powoli kończy, jak w Atleti brakowało Costy było widać przepaść między nimi.
Ja też Hiszpanii nie krytykuję, raczej już mi bliżej do zastopowania zachwytów nad Brazylią. Będą gospodarzem, Scolari to faktycznie może być przepis na sukces, ale chyba byłoby zbyt oczywiste gdyby wygrali, po tym triumfie w Pucharze Konfederacji jest wręcz przesadnie różowo. Poza tym Neymar i Hulk nie mieli jakichś wybitnych sezonów, Brazylijczycy z Chelsea (może poza Willianem) też obniżyli loty (zwłaszcza Ramires i Luiz, choć Oscara z klubu też bym pogonił), a taki Dante to wiemy jak grywał w końcówce sezonu. Julio Cesar również musiał w styczniu spieprzać do Stanów, bo w QPR w ogóle nie grał.



