Hiszpanie też przez lata mieli plakietkę zdolnych i mocnych a na MŚ kończyli jak Anglicy. Tacy gracze jak Raul, Luis Enrique, Zubizarreta, Hierro, Mendieta czy Morientes nic wielkiego z kadrą nie wygrali. Angole nie mają takiego potencjału jak Hiszpanie ale czy taki mają np. Holendrzy? Angielskie kluby zdążyły zdominować Europę, zaliczyć potężny regres i powoli wracają do czołówki a kadra jak nic nie grała tak nic nie gra.
Można pisać, że piłkarze to cieniasy ale jakoś ciężko uwierzyć, że dobry turniej potrafią zagrać Turcy, Chorwaci, Urugwajczycy czy Rosjanie a nie stać na to Anglików. Zmieniali się trenerzy, zmieniali się gracze a drużyna wciąż gra ten sam siermiężny futbol pozbawiony energii, pomysłu i kreatywności. Przyczyn można znaleźć wiele ale podobnie jak było swego czasu z Hiszpanami, temu zespołowi po prostu charakteru i swojego stylu. Anglia od lat na dużych imprezach jest po prostu nijaka i żaden trener nawet nie usiłuje tego zmienić.
Zresztą popatrzmy na to kto trenował Anglię w ostatnich kilkunastu latach. Eriksson, który miał swój moment chwały w naszpikowanym gwiazdami Lazio na przełomie wieków a potem była już tylko równia pochyła, nie ugrał już nic, po Anglii wylali go z hukiem z Meksyku i z WKS. Nawet żaden liczący się klub nie wyciągnął po niego łap. Potem był McClaren, który też nie jest trenerem na miarę sukcesu w postaci medalu. O Capello pisałem wcześniej, bardzo dobry trener na ligę albo eliminacje ale też taki, który nie potrafi wygrywać pucharów. W Hodgsonie też trudno doszukiwać się człowieka zdolnego na zdobycie medalu, dostał swój turniej prawdy, na Anglii nie ciąży taka presja jak 4 lata temu, skład ma nawet mocniejszy, jak znowu nic nie ugrają to pewnie poleci jak poprzednicy.
Nikt nie pisze, że Anglia ma paczkę na mistrzostwo świata ale patrząc na ich skład nie ma naprawdę wielu drużyn, przed którymi powinni się wstydzić. Tyle, że u nich zmieniają się nazwiska a gra reprezentacji i tak wygląda równie bezbarwnie.
Patrząc na kadrę Włochów na papierze trudno szukać ich wyższości nad Anglikami. Różnica jednak polega w trenerze bo Prandelli swoje klocki potrafi ułożyć tak, że jakby tych Włochów deprecjonować i tak przywożą medal.



