Ja powiem lepiej. Nawet po nieuznanym golu Anglicy dalej cisnęli i byłem przekonany, że co się odwlecze to nie uciecze. Poprzeczka Lamparda z około 55 minuty byłaby golem mistrzostw. Generalnie kontra na 3:1 zabiła mecz, poza tym masz rację - Angole do momentu tej bramki cisnęli aż miło. Bronić jednak też trzeba umieć.blackmore pisze:Przecież po golu kontaktowego Anglicy tak przycisnęli Niemców, że tamci grali jak juniorzy. Nie widzieli jak się zachować. Uznany gol Lampard zabiłby ich umysły. Rozumiem, że Niemcy wygrali efektownie 4:1 i generalnie mieli imponujący turniej, ale akurat Anglików nie karć. Pomimo fatalnego początku, zdobyli bramkę kontaktową, a kolejno dynamicznie szli za ciosem. Wyrównanie do przerwy jak najbardziej dawało większe szanse drużynie Capello.Ebi pisze:a Anglikom najlepsze co się trafiło to ten nieszczęsny gol - przynajmniej coś zapamiętano z tamtego meczu.



