Ale na ile ich ambicja i przyzwoita gra w tamtym meczu była zasługą Capelo a ile zwykłej mobilizacji na fazę pucharową i klasyk światowego futbolu z miliardem podtekstów i niebanalnych historii? Takie coś zawsze pobudza, Polacy też najlepszy mecz na MŚ 2006 i Euro 2008 zagrali z Niecami, bo wiadomo - historia, nigdy nie wygrali, najlepszy rywal z czołówki. Zawsze bardziej piłkarze eksytują się i nastawiają na szlagier z czołową drużyną świata niźli z Ekwadorem, Chorwacją, Algierią czy Słowenią.blackmore pisze:Tak, dlatego nie ujmuję Niemcom tego wyniku. Zresztą jako fan Chelsea sam czegoś takiego doświadczyłem, gdy Torres załadował na Camp Nou. Barcelona też rzuciła wszystko na jedną kartę, ale przyniosło odwrotny efekt aniżeli zdobyty gol. Anglicy również zaryzykowali.Ebi pisze:Bronić jednak też trzeba umieć.
Zresztą poprzez ten mecz trochę cieplej myślę o Anglii za kadencji Capello. Tzn. eliminacje były stosunkowo zadowalające, ale na samym turnieju żal było patrzeć na to, co grają z Algierią i Słowenią. Jednak z Niemcami (pomimo końcowego 1:4) pokazali charakter, wolę walki i nie pękli po druzgocącym początku.
No ale mniejsza, to nie tamtemu meczowi poświęcony jest ten temat.



