Jak na moje jednak mentalne podejście było fundamentalne. Gdyby np. po meczu z Ekwadorem graliby z Francją czy z Włochami byłoby gorzej i skończyłoby się czwórką jak z Portugalią 4 lata wcześniej. A tak? Podtekst zrobił swoje. Zresztą zobacz ile dla polskich grajków znaczą te pojedynki - wystarczy przypomnieć frustrację i żal po remisie w Gdańsku 2:2 - oni przeżywali to tak jakby polegli w ćwerćfinale dużej imprezy a nie zremisowali mecz towarzyski. Zresztą po ostatni 0:0 w którym zagrał 5 garnitur Niemców (ilu z nich jest na mundialu?) media obwieściły - "Polacy zaprzepaścili historyczną szansę!" - serio ktoś brałby taką wygraną na poważnie? Podobnie Anglia - nawet mecze towarzyskie sa dla nich prestiżowe (z Niemcami). I idąc dalej - Brazylia-Argentyna, Argentyna-Urugwaj i całe mnóstwo innych spotkań zawsze wyzwala dodatkowe "moce". I nie obchodzi mnie jednak gdybanie "byłoby 0:3" bo nie było. Jestem zwolennikiem "wyniku" a nie "ładnie grali, ale przegrali itp" a fakty są takie, że do 94 minuty było 0:0. Tak samo stawianie autubusów, ocenianie, że "należala im się wygrana" to jedne z największch piłkarskich bzdur. Jeśli nie poleciały ewidentne druki sędziowskie to na wygraną zaslużyli ci, którzy wbili więcej bramek a nie tiki-taki itd,.blackmore pisze:Z jednej strony tak, a z drugiej zagrali najlepszy, bo się wyłącznie bronili. Ile razy Lehmann dotknął piłkę? Raz czy dwa po próbach Jelenia. Spuchnięta i czerwona twarz Żewłakowa najlepiej pokazywała ile obrońcy mieli w tym meczu roboty. Także zagraliśmy z typowym nastawieniem na defensywę, długo nie traciliśmy gola, to i można mówić, że był to nasz najlepszy mecz (z drugiej strony pamiętasz okazje Podolskiego i Klose? Już do przerwy mogło być 0:3 i byłoby jeszcze gorzej niż z Ekwadorem).Ebi pisze:Polacy też najlepszy mecz na MŚ 2006 i Euro 2008 zagrali z Niecami, bo wiadomo - historia, nigdy nie wygrali, najlepszy rywal z czołówki.
Także moim zdaniem to nie zależało od mentalnego podejścia do meczu, co od założeń taktycznych.



