Najlepsze jest to, że ta Argentyna może psim swędem zajść do półfinału, taki układ przeciwników. Śmieszny trener, oni wygląają jakby pierwszy raz ze sobą grali. Messi już nawet jakiegoś no name'a z miejsca nie może przejść, co jest z tym typem.
Higuaina nie ma (właśnie dlatego nie chcę go blisko Barcelony), Aguero bardzo pokracznie, Gago - czy on miał w życiu chociaż jedno kluczowe podanie? Niby są te okazje, niby coś tam próbują, ale mając takie armaty z przodu, to jednak pierwsza połowa na zero z Iranem to nic innego jak olbrzymi wstyd.



