Piękna historia z Kostaryką. Aż nie chce mi się wierzyć, że wyszli z grupy, tosz to jak jakieś mokre fantazje futbolowego romantyka. Pozostaje tylko pytanie - o co chodzi? Naprawdę tacy nieźli? Jak to w ogóle wytłumaczyć.
Kopciuszek jakiego nie pamiętam. Może Grecja 2004 była podobnie nierealna.



