Kiedyś Weszło zapowiedziało mecz Podbeskidzie - Śląsk tymi słowami, doskonale pasują one póki co do meczu Kostaryka - Grecja: "Zarzynanie tępym nożem. Borowanie bez znieczulenia. To powinien być mecz w systemie pay-per-view, czyli telewizja powinna płacić każdemu, kto wysiedzi 90 minut przed ekranem. Dla cierpliwych."
W sumie trudno było oczekiwać innego obrazu gry, niezły Salpingidis i drewniany Samaras plus długie wrzutki na tego ostatniego i wyczekiwanie, tego można się było spodziewać po Grecji, natomiast Kostaryce brakuje póki co dokładności do rozmontowania dość solidnej jak zawsze greckiej defensywy. Za Rehagela Grecja tym stylem potrafiła pokonywać każdego, teraz starcza on na średniaków i słabeuszy, nawet do wyczołgania się ze słabej grupy, ale z Holandią w ewentualnym ćwierćfinale dostaną takie bęcki jak od Niemców w 1/4 Euro 2012. Przy tym wszystkim szacunek należy się jednak Karagounisowi, zapisał się na trwałe w historii światowej piłki.



