Niemcy dojrzale. Mecz im się idealnie ułożył i trzymali Francuzów na dystans. Trudno było oczekiwać, że będą forsować tempo mając za sobą bardzo intensywny mecz z Algierią. Pięknie przetrzymali trójkolorowych do czasu kiedy Ci musieli się odkryć i gdyby Schurrle miał lepiej nastawiony celownik by ich wykończyli przed końcem. Francja dostała pierwszego poważnego przeciwnika na tym turnieju i wyszły jej słabości, ten zespół rósł kolejnymi wygranymi ale to jeszcze nie był poziom żeby grać o medale.
Pierwszy czarny koń jakim jest Kolumbia wczoraj niestety nie wytrzymał. Kolumbijczyków całkowicie wybiło to pierwsze trafienie Brazylii, sprawiali wrażenie jakby kompletnie nie byli przygotowani na taki wariant meczu. Brazylia po profesorku ograniczyła im przestrzeń i była przygotowana na wszystko co dotychczas pokazali Kolumbijczycy. W końcówce jak Los Cafeteros podkręcili tempo to pokazali, że tego dnia byli w stanie nawiązać równorzędną walkę tyle, że pewnie presja i gol Silvy spętał im nogi. Trochę szkoda, że Pekerman też postawił na szachy i zrezygnował z ustawienia z meczu z Urugwajem. I się na tym przejechał. Z Martinezem tam musiał być jakiś konflikt.
Zdziwiło mnie jednak przede wszystkim, że posadził znakomitego do tej pory Aguilara, z Sanchezem tworzyli jeden z lepszych środków pola na tym turnieju, znakomicie się uzupełniali. O ile tam nie było jakiegoś urazu to ta zmiana w moim odczuciu była błędem. Podobnie postawienie tylko na Gutierreza z przodu. On już udowodnił na tym turnieju, że słabsze ekipy to dla niego maksymalny poziom, mając nawet bez Falcao bardzo ciekawy zestaw napadziorów Pekerman tu miał znacznie większe pole do popisu bo na znakomitą w obronie Brazylię przydałby się napastnik potrafiący zrobić różnicę a Gutierrez takim nie jest. Presja presją ale IMO Pekerman też jest przegranym tego pojedynku.
Za to Scolari po raz kolejny udowadnia, że jest znakomitym fachowcem jeśli chodzi o piłkę reprezentacyjną. Z Portugalią ugrał wyniki o jakich teraz mogą tylko marzyć, z Brazylią sięgnął po mistrzostwo, teraz też już jest w strefie medalowej i kto wie gdzie skończy Brazylia. Mając najbardziej przeciętny skład Kanarków od lat robi z nimi najlepszy wynik od 2002 czyli czasu kiedy skończył swoją pierwszą przygodę z kadrą. ja wiem, że bycie gospodarzem robi swoje ale trzeba oddać Scolariemu honor. W wielkich bólach ale Brazylia może wygrać te mistrzostwa.
Z Niemcami Kanarki czeka być może najcięższy pojedynek na tym turnieju. Zabraknie Silvy i Neymara czyli zagrają bez swoich dwóch liderów, to czas kiedy Brazylia będzie musiała sobie wykreować nowego lidera (Oscar? Willian? Hulk?) i zaprezentować żelazną konsekwencję na tyłach. Zobaczymy jak poradzi sobie Dante i czy Scolari nie zapłaci za pominięcie Mirandy, który w półfinale mógłby być teraz na wagę złota.
Dziś perełka w postaci pojedynku Belgii z Argentyną, zobaczymy czy będzie powtórka z rozrywki i kolejny czarny koń poleci w ćwierćfinale. Argentyna jak Brazylia, w bólach przechodzi kolejne rundy i nie zachwyca ale robi wynik. Grają dużo gorszy futbol niż na poprzednich turniejach a paradoksalnie mogą skończyć z medalem. Taki to sport. Mimo wszystko liczę na Belgów dzisiaj.
Holandia też wcale nie musi mieć spacerku z Kostaryką. Niby Navasy mają w nogach morderczy mecz z Grecją ale organizacja tej drużyny jest znakomita i ponownie będą przystępować do meczu w roli totalnego outsidera czyli tak jak to miało miejsce z Urugwajem i Włochami, to ich szansa, bo jedna kontra może tu Holendrów pod ścianą. A jak dodamy Oranje brak de Jonga i grę Blindem na DMFie, o czym już pisał Bouma, to ten turniej może się zaraz dla Holandii skończyć choć o ile nie zatrzyma ich Navas to Kostarykę powinni jeszcze przejść.



