Słowami nie da się opisać tego meczu. To przejdzie do historii, my byliśmy jej świadkami. Gdyby spojrzeć na same statystyki bez wyniku, to okazałoby się, że to Brazylia grała lepiej!
Śmiem twierdzić, że z Silvą i Neymarem "Kanarki" miałyby szanse na awans. Oni padli po pierwszych golach, przypomnieli sobie o presji i balonik pękł.
Szukanie kozła ofiarnego w Fredzie było żałosne.
Football, bloody hell!



