Pewnie zaraz poda Szczęsnegoubek pisze:Wymieniaj lepszych.
Co do meczu - liczyłem na to, że przepompowany do granic możliwości brazylijski balonik pęknie, ale żeby z takim hukiem
Niemcy zagrali wczoraj "na zimno", z pełną koncentracją i nie tracąc głowy w żadnym momencie, szczególnie na początku, kiedy Brazylijczycy "na hurra" rzucili się do ataku, sądząc, że przestraszą rywala, tak jak uczynili to z Kolumbią. Dla mnie głównym winowajcą porażki był Scolari, który nie przygotował mentalnie swoich graczy na stratę gola. Oni po prostu nie byli w stanie uwierzyć w to, że przegrywają, a dalsze bramki były tego efektem - po bramce Klose (brawa dla Miro za rekord!
To co przewidywałem przed meczem spełniło się - Niemcy wygrali ten mecz w środku pola. Brazylijczycy nie mieli nikogo, kto był w stanie przeciwstawić się znakomitym niemieckim pomocnikom, Kroos był wczoraj geniuszem, aż żal, że opuszcza Bayern. Obecność Neymara nic by nie zmieniła. Bardziej brakował Thiago Silvy, który już wcześniej był prawdziwym liderem tak obrony, jak i w zasadzie całej drużyny - ale czy z nim Brazylia wczoraj by awansowała? Śmiem wątpić, natomiast zapewne nie byłoby aż takiego pogromu. Żal mi Dante, bo musiał zagrać w takim meczu i zastępować właśnie Thiago Silvę, choć przez wcześniejsze 5 spotkań nie powąchał murawy.
Generalnie uważam, że wygrał wczoraj futbol. Zobaczyliśmy osiem bramek (o trzy więcej, niż w 4 ćwierćfinałach!), nie było żadnych kontrowersji, "ściany" nie pomagały gospodarzom, a wygrał po prostu zespół lepszy i bardziej dojrzalszy. Może za wysoko, a może i nie. Gra się w końcu tak, jak przeciwnik pozwala, a Brazylia pozwoliła wczoraj Niemcom w zasadzie na wszystko.


