Swoją drogę ten Mundial to może być dla Holandii piękne rozprawienie się ze swoimi demonami, jak i ich nowe stworzenie. Zagrali dotychczas w 3 finałach MŚ, w 1974 tę kosmiczną reprezentację z Cruyffem pokonali Niemcy, w 1978 mieli Argentynę już na widelcu, Rensenbrink w ostatniej minucie trafił jednak w słupek, 4 lata temu Hiszpania i te zmarnowane okazje Robbena. Z Hiszpanią już zdążyli się rozprawić, dziś mają szanse na Argentynę a w finale czekają Niemcy. Bardziej symbolicznych rywali w drodze do mistrzostwa wymarzyć sobie nie mogli.
Argentyna w sumie podobnie, jak zagrają z Niemcami to Messi będzie mógł pomścić Maradonę z 1990 w bliźniaczym turnieju kiedy jedna gwiazda ciągnęła zespół albo ta sama historia zostanie powtórzona po raz drugi. No i dochodzi jeszcze okazja na rewanż za te porażki w dwóch ostatnich mistrzostwach bo to przecież Niemcy wyrzucali Argentynę z turnieju i w 2010 (4:0) i w 2006 (po karnych).
No ale o tym po meczu.
A więc jednak z De Jongiem. Jestem cholernie ciekawy jak zagra. Są i Vlaar i Van Persie więc skład teoretycznie najmocniejszy jaki mógł dziś wybrać VG. Zobaczymy jak pograją. Jednak Kuyt a nie Janmaat. Z przodu zrobi wiatru ale może być tam dziura w obronie bo i Rojo i Lavezzi potrafią zrobić szum. Poza Messim i Higuainem to właśnie tam widzę szansę dla Argentyny. Swoją drogą trochę mnie dziwi czemu Van Gaal tak brutalnie zrezygnował w pewnym momencie z fajnie wyglądającego Janmaata.



