Zostawcie Ebiego, niech się bawi w te swoje durne gierki i zaklinanie rzeczywistości. Ani to śmieszne, ani mądre ale widać mu odpowiada.
Faza pucharowa bardzo biedna. Od zakończenia 1/8 to i tak był jeden z lepszych meczów. Niemcy najlepsi w przekroju całego turnieju i wygrywają. Nie ma się czego czepić. Argentyna najlepszy mecz turnieju ale zabrakło trochę szczęścia.
Ktoś się czepiał Holendrów, kilka minut i Albicelestes mogli zostać mistrzami świata strzelajac w fazie pucharowej 2 bramki, z czego tylko jedną w ciągu 90 minut.
Messi? Jaki Messi. Błyski w fazie grupowej dzięki którym Argentyna wyszła dalej. W fazie pucharowej poza podaniem do Di Marii ze Szwajcarią gościa praktycznie nie było. Pojedyńcze zrywy i próby ale poza tym jednak bieda, wyłączony i przez Belgów, i przez Holendrów, i dziś w trochę mniejszym stopniu przez Niemców. Prawdziwi bohaterem Argentyny na tym Mundialu był Mascherano i to o nim powinno się pisać. Gdyby Argentynie udało się to dziś wygrać to IMO zasłużyłby nawet na MVP turnieju. Niesamowity był, prawdziwy potwór w środku pola.
Niemcy, znakomity kolektyw, świetnie zbalansowana drużyna z kosmicznym Neuerem w bramce. Do tego szeroka kadra i to dziś wyszło.
Heh okazało się, że najbliżsi pokonania Niemców byli Algierczycy.



