bellus pisze: Co jest oczywiste? Podaj jakieś fakty. Jakieś zamachy gdzie udział brali terroryści pochodzenia irackiego. Coś konkretnego. Mówisz, tak jakby o tym że Irak wspierał terroryzm to pisało w elementarzu do 1 klasy podstawówki a jednak nie ma w twojej wypowiedzi konkretów.
Saddam miał przyjaciół w Arabii Saudyjskiej czy USA? Bo to w KAS stacjonują wojska amerykańskie.
Załatwienie bomby nie było problemem. Ech mit stworzony przez panów Fleminga, Ludluma, Clenciego. Ten mit wszechobecnych bomb atomowych które to niby wypływają w świat z byłego ZSRR szybciej niż imigranci za pracą na zachodzie. Tylko jakoś nikt ich nie wykorzstał do tej pory. A niby takie to wszystko proste.
Jakoś taka Libia, Egipt, Iran, Pakistan, Indie decydowały się w swoim casie na budowe bomb i jak widać z perspektywy lat nie jest to takie proste. Program atomowy kosztuje mase pieniędzy i potrzeba lat by mieć efekty no i elektrownie atomową.... Była taka zgadza siezostała zniszczona w 80 czy 81 roku.
Odpowiedz mi na kilka nurtujących pytań bo nie zasne.
1. Kto wg Ciebie poparł by Irak w walce z USA, otwartej walce?
2. Jak bombe atomową by Saddam wysłał do USA? Bo chyba gałębie pocztowe takiego zasięgu nie mają?
3. Jaki jest u Ciebie stosunek czytania prasy (typu FORUM, Polityka, Newsweek, Wprost, etc) do oglądania TV?
To taki mój powiew racjonalnego myślenia. Mam nadzieję, że coś wnoszę do dyskusji.
Wiesz, żeby popierać terroryzm, nie trzeba oddawać duszę za jego misję.Nie podam Ci takiej daty, bo takowej pewnie nie było, ale przecież nie znaczy, że Saddam sobie był taki niewinniutki.Program atomowy to co innego.Wiesz, pedział bym, że Saddam może i ma daleko do USA, ale Izrael to jest bliziutko.Albo ogólnie jakikolwiek pobliski kraj, a przecież to jest realne zagrożenie.
1.Przecież w otwartej wojnie nie będą uczestniczyć, albo jeśli tak to nie długo.Raczej groziła możliwość wystrzelenia tej bomby, nawet z terytorium innego kraju, bądź poprostu przewiezienie wraz z pełnym wyposażeniem na teren Iraku.
2.Izrael.
3.Hmm, czytam to i owo, ale żadnego nie biorę do końca na poważnie.Dziennikarze też muszą z czegoś żyć.


