carbON pisze:Czuję się właśnie tak, jakbym przeczytał własną autobiografię. Najlepsze jest to, że full rzeczy się zgadza z moją historią życia. Od zawsze wmawiałem sobie, że futbol albo rap - to jest moja przyszłość. Rapem zajarałem się właśnie dzięki Em'owi i też wtedy do podstawówki chodziłem. Różnica jest taka, że naprawdę mogłem zostać zajebistym piłkarzykiem, jestem tego pewny, w młodzikach byłem najbardziej wyróżniającym się graczem. Problem był taki, że wtedy kurewsko się wszystkiego wstydziłem, byłem najbardziej nieśmiałą osobą, jaką można sobie wyobrazić. No i odpuściłem szybko... W następnych miesiącach z moją śmiałością niewiele się zmieniło, w dodatku zacząłem sobie wmawiać, że przez wadę wzroku i tak się nie uda, nie ma co próbować. Teraz jest już totalnie za późno, z wiadomych przyczyn, zresztą przez ostatnie 2-3 lata rzadko kiedy mam czas na grę i forma spadła. A miałem marzenia jak Ty - też zdarzało mi się przed snem oglądać oczyma wyobraźni jak zostaję piłkarzem, podpisuję kontrakt z jakimiś gówniakami z drugiej ligi, w trzy lata zdobywam im mistrzostwo ładując po 40 goli na sezon(oczywiście zdarza się też ciężka kontuzja i nagłówki gazet, czy wrócę po do formy, co by za pięknie nie było XD), a potem nagle jakiś Arsenal mnie chce i zostaję legendą klubu. A wszystko graficznie tak przedstawione jak tryb jednego gracza w fifie.KRULJESTJEDENDZIWKI pisze:To ja też coś napiszę.
Niby jestem młodszy od znacznej większości z was (choć jak [k****] czytam to niekoniecznie), ale też mam swoje problemy i problemiki jak każdy w moim wieku. Zawsze mi się wydawało że jestem pojebany, mam jakieś dzikie schizy typu "co się stanie jak jebnę zatyczką w tablice", "co się stanie jak wypierdole lepe dziewczynie z którą gadam" oczywiście jestem w stanie zapanować nad czymś takim ale czasem mam wypierdolone i robię/mówię pojebane rzeczy na które mam w danym momencie ochotę. Przeszkadza mi to strasznie w kontaktach z ludźmi, zwłaszcza nowopoznanymi, bo wydaje się to z boku full infantylne. Lubię udowadniać swoją wyższość i zachowywać się w mizoginistyczny sposób do dziewczyn, np. typiara coś odpowiada na lekcji to ja "zamknij morde" i takie rzeczy. Poza tym - od dziecka miałem 2 wybory (Lech Roch Pawlak elooo), zawsze mi się wkręcała faza że zostanę piłkarzem lub raperem. Na piłkę mi brak talentu i samozaparcia, w rapie się czuję że mógłbym rozjebać każdego, ale nie przeszedłem mutacji do końca i mam spierdolony głos i przez to nie piszę tekstów bo boję się że się wystrzelam z pomysłów na teksty. Odbiegając na chwilę, jestem jebanym więźniem niespełnionych marzeń i ambicji z dzieciństwa. Jak byłem dużo młodszy to oglądałem jakieś Narutoxd czy Star Warsy i brałem sobie rozjebaną figurkę batmana (sam korpus) i napierdalałem jakieś miecze świetlne czy coś i tworzyłem sobie własną fabułę, postacie, wątki. Jak zaczynałem się zajawiać rapem od Eminema mając jakoś 12 lat to właśnie bawiłem się tym i udawałem że jestem raperem xd. Wtedy nagrywałem swoje pierwsze kawałki, które koledzy dożywotnio propsowali. No ale teraz siedząc i rozkminiając o życiu ogólnie wiem że muszę zostać raperem XD choćby nie wiem co, bo presja bycia złotym dzieckiem w rodzinie jest tak przejebana że w sumie to nie umiem nic. Rozkminiam sobie tytuły płyt, kawałków, bity jakby brzmiały, okładki, wywiady, przebieg kariery xD i tak samo mam z karierą piłkarza, że tu gram w tym itp. (za dużo FM'a)
Pomijając mojego wewnętrznego spierdolixa o którym napisałem, chciałem się podzielić dziwną kapą którą mam jak jaram. Jaram sobie spokojnie, aż tu nagle się jakby przebudzam i wydaję mi się że myślę jakby sekundę wcześniej niż widzę, świat mi miga, widzę jakieś piksele popierdalające w kombinacji czarny-biały-turkusowy, każda taka kombinacja/animacja ma swój dźwięk, zapach, kolor, nazwę (np. wyżej opisania to jest mleko łaciate zielone, miało to dźwięk szurania i jakąś tam prostą animacje i nazwałem to sobie Ryan Giggs XDD) no i mam taką fazę że mnie pojebało i lęki, że ktoś mi coś zrobi, że muszę wypierdalać z miejsca gdzie jaram i uciekać i że zwiarowałem i mi zostanie do końca.
Podsumowując: nie wiem czy miało to jakikolwiek sens te wynurzenia, prawdopodobnie nie. Wiem że nikomu się nie chce tego czytać, więc czekam na śmieszkowe komentarze, ale chciałem się z kimś podzielić tymDzięki Jarekk za pomoc w nagrywaniu hot 16 challenge
JESTEM LAMUSEM
O rapie zacząłem myśleć ostatnio jakoś bardziej, na przykład ciągle freestyluję, gadam z kimś i nagle cztery wersy z rymami mu na dany temat ode mnie idą.
Narkotyków żadnych nie próbowałem i nie mam zamiaru, ale na przykład w styczniu tego roku skończyłem "Breaking Bad". Od obejrzenia pierwszego odcinka zakochałem się w AbQ, marzy mi się wyjazd tam i być Pinkmanem. I to tak na poważnie, serio chciałbym mieć życie Jessego.
A ze znajomymi, tymi myślami i szczerością to temat na wypracowanie. XD Codziennie mam tak, że walę na głos coś co akurat mi przeszło przez myśl, a potem uświadamiam sobie, jaką głupotę palnąłem. Albo sytuacja z dziś - gadam z fajną dziewczyną(skala ślizgu to tak 7 może 8/10). I nagle podeszła inna, ja trochę wkurw, ale nie dałem po sobie poznać. I od razu myśl w głowie, żeby jej powiedzieć, że jest grubą świnią i żeby zjeżdżała w podskokach, bo i tak jest brzydka - a wszystko to podpowiada mi umysł, który jest ciekaw jej reakcji.
Tak samo z nowopoznanymi. Nie mam chyba problemu z poznaniem się, ale z nawiązaniem dłuższej rozmowy już tak. No bo gadam głównie o szkole, potem sobie wmawiam, że przesadziłem i ta osoba ma mnie za lamusa, więc zmieniam temat o 90 stopni w panice lekkiej. Z kwestią wyższości też mam problem, bo z góry skazuję ludzi na bycie debilami. I podczas rozmowy umiem sobie w myślach powtarzać, żeby ta osoba skończyła wreszcie pierdolić, kręcę przy tym głową naokoło siebie z wnerwioną miną, udając, że interesuje mnie aktualnie co innego. A jak jakaś dziewczyna w miarę mi się podoba, ale siedzi w innym towarzystwie, to się wkurwiam i ona jest skazana na porażkę w moich oczach. Dla przykładu: niecały miesiąc temu odbył się fajny melanż, na którym ona była. Ja po pewnym czasie zacząłem gwiazdorzyć(podobno zawsze jestem po alko królem wieczoru, w pozytywnym sensie) i podbiłem do niej, ale ona o północy zwijać musiała(wilkołak jebany). Podobno ją nawet odprowadzać chciałem do samochodu jej ojca. XD Ale nie o to rzecz, potem pisałem do niej w smutku, żeby wróciła, że jeszcze fajna zabawa będzie, ona nie chciała pisać, ale wtedy jeszcze miałem wyjebane, więc wyłączyłem czat. Następnego dnia się okazało ,że ona ma chłopaka, o którym nie wiedziałem, a na imprezie zanim do niej podbiłem, to dużo "gadała" na osobności ze swoim byłym. I nawet nie o to chodzi, ale wnerwiłem się, że następnego dnia śmieszki z moich wiadomości były i od tamtej pory ją ignoruję, jak słowo daję, tak jakby nie istniała.
Także trzymaj się krulu, jesteśmy tacy sami i to powód do dumy! Łoooo, dobrze się dowiedzieć, że nie Ty jeden na świecie jesteś taki oryginalny.



