Aston Villa - Manchester United 1:1
szkoda (niezasłużonej) czerwonej kartki dla Agbonlahora, bo pomimo zdecydowanej przewagi Czerwonych Diabłów, to gospodarze mogli śmiało pokusić się o wygraną. Świetny występ Okore, imponująco wyglądał zarówno w poczynaniach defensywnych, jak i ofensywnych, gdy z pełnym impetem pruł do przodu. Bardzo dobry występ Delpha, który dzielił i rządził w środku pola, ale niewiele gorzej spisał się Sanchez, chociaż w jego przypadku, druga połowa była nieco słabsza. Na pewno spokój drużynie dał Brad Guzan, Amerykanin w końcu nie miał powodów, aby z żalem łapać się za głową, skoro partnerzy w obronie nie popełnili większych błędów (naturalnie poza golem Falcao). Do tego Benteke, który widać, że miał ogromne parcie na to, aby stać się bohaterem rywalizacji, jeszcze ta pomeczowe polemika z Bacuną odnośnie ostatniej akcji w spotkaniu.
Pomijając pierwsze cztery mecze tego sezonu, był to chyba najlepszy mecz The Villans. Sprostali gościom, którzy potwierdzili, że kryzys za nimi, dlatego tym bardziej należy docenić postawę podopiecznych Lamberta.
Paradoksalnie, po wylocie Agbonlahora, Aston Villa miała więcej okazji na pokonanie de Gei aniżeli do momentu czerwieni.



