Koniec 1. kolejki w rozgrywkach grupowych Pucharu Azji a tutaj cisza? Jak dotąd obejrzałem trzy mecze, kilka słów na temat moich wrażeń.
Grupa C
ZEA - Katar 4:1 (Al Junaibi 37' 52' Mabkhout 56' 89' - Khalfan Ibrahim 23')
Cóż, przed Katarem jeszcze dużo pracy jeśli chcą cokolwiek znaczyć w Mundialu na swojej ziemi. ZEA dominowało w pierwszej połowie, ale to Katar wbrew przebiegowi gry objął prowadzenie (ładny lob Khalfana Ibrahima). Kluczowym graczem meczu nie był jednak żaden ze zdobywców dubletów dla ZEA, ale doskonały Omar Abdulrahman, prawdziwy mózg drużyny ZEA - gość mnóstwo widzi (po niektórych podaniach ręce składały się do oklasków), ma świetną technikę i jest dość dynamiczny. Ma dopiero 23 lata, więc przydałby się jeszcze w Europie. W 2. połowie Zjednoczone Emiraty Arabskie kompletnie zdominowały grę, ale wynik nie byłby tak wysoki gdyby nie katastrofalna postawa bramkarza Quasema Burhana oraz katarskiej defensywy (niektóre błędy zupełnie szkolne).
Grupa D
Japonia - Palestyna 4:0 (Endo 8' Okazaki 25' Honda 44'-karny Yoshida 49')
Oczekiwane i pewne zwycięstwo Japonii, dla Palestyny sama obecność na Pucharze Azji po wygraniu Challenge Cup jest już sukcesem. Trudno jednak powiedzieć jaka jest faktyczna forma Samurajów, bo po zdobyciu trzech goli w 1. połowie w 2. odsłonie wyraźnie spuścili z tonu kontrolując już tylko grę. Palestyna miała nawet dobrą sytuację do zdobycia bramki honorowej, widać jednak duże braki w ich technice i przygotowaniu motorycznym. Trudno się temu dziwić, mam jednak nadzieję, że strzelą jakąś bramkę lub urwą punkt.
Jordania - Irak 0:1 (Kasim 77')
Strasznie szarpany i dość brutalny mecz z niewielką liczbą ciekawych akcji czy sytuacji bramkowych. Jordania przycisnęła pod koniec 1. połowy, ale drugie 45 minut to znów głównie młócka i kopanina. Spotkanie rozstrzygnął indywidualną akcją Yaser Kasim ogrywając trzech obrońców Jordanii, choć przy strzale pomógł mu rykoszet. Po tracie bramki Jordania w zasadzie już się nie podniosła, w ostatnich kilkunastu minutach nie stworzyli żadnej poważniejszej sytuacji pod iracką bramką. Moją uwagę zwrócił iracki rezerwowy amerykańskiego pochodzenia Justin Meram (piłkarz Columbus Crew) - był bardzo aktywny i przeprowadził kilka dobrych akcji na skrzydle.



