Re: Middlesborough (zbiorczy)

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Re: Middlesborough (zbiorczy)

Post autor: blackmore » 31 sty 2015, 15:24

Na wstępie poproszę moderatora o edycję nazwy tematu i usunięcie zbędnego "o" ; ) Middlesbrough będzie poprawnie.


Brentford - Middlesbrough 0:1

pojedynek zespołów, które realnie myślą o awansie do Premier League. O ile drużyna gości zagra na miarę oczekiwań, tak gospodarze niestety rozczarowali. Właściwie od pierwszych minut wszystko odbywało się pod dyktando ekipy z Riverside Stadium. Patrząc na skład, który delegował Aitor Karanka, można się było doszukiwać kilku niespodzianek, np. obecności na ławce kapitana Woodgate'a czy równie doświadczonego Whiteheada. Mnie szczególnie ucieszyła gra w podstawowej jedenastce wypożyczonych z Chelsea Omeruo i Bamforda, niestety nie znalazło się miejsca w 18-osobowej kadrze dla Tomáša Kalasa, który miał już okazję zagrać w barwach nowego klubu po tym jak odszedł z Kolonii.

Wspomniany Omeuro zagrał bardzo przyzwoite zawody, podobnie jak cała linia defensywy i potwierdziło się dlaczego Middlesbrough ma najlepszą obronę w lidze. Co prawda, młody defensor będący na wypożyczeniu z The Blues nie ustrzegł się błędów, czego efektem była np. żółta kartka, ale z drugiej strony całe widowisko obfitowało w twardą walkę i główny arbiter niejednokrotnie sięgnął do kieszonki po kartonik.

Bamford również wykazał dużą aktywność, jako najbardziej wysunięty zawodnik spisał się znakomicie, aczkolwiek skuteczność dzisiaj szwankowała. Nie wiem jakim rezultatem zakończyłoby się spotkanie, gdyby nie rzut karny pod koniec pierwszej połowy (który notabene sam wywalczył). Dość amatorski faul Buttona (typowe zahaczenie napastnika przez bramkarza), a jedenastkę pewnie zamienił na gola Grant Leadbitter. Myślę, że nominalnie vice-kapitan ekipy Karanki zasłużył na miano bohatera meczu. Dużo rozgrywał, ale i sam zaliczał uderzenia z dystansu. W drugiej połowie goście mieli jeszcze kilka okazji na podwyższenie rezultatu (m.in. bardzo groźna główka Alberta Adomaha), ale wynik nie uległ zmianie. O graczach Brentford trudno cokolwiek powiedzieć, wszak większość ich akcji była skutecznie powstrzymywana przez gości.

Wczoraj trzy punkty dopisała ekipa AFC Bournemouth, zatem w czubie tabeli bez zmian, chyba że dzisiejszego popołudnia Derby County wygra na Cardiff City Stadium. Wówczas podopieczni Karanki mogą spaść na trzecie miejsce.

Wróć do „Anglia”