Lubię Nahornego, ale głównie jako publicystę. Ma dużą wiedzę i pisze z zacięciem, którego podczas komentowania meczów nie widać. Trochę dostosowuje się do jajcarskiego klimatu stworzonego przez Twaro, ale rzeczywiście w duecie z innymi nudzi i wszyscy wiecznie wcinają się w te jego statystyczno-plotkarskie wywody. Bloga prowadzi jednak naprawdę ciekawie i fajnie jest go czasem poczytać [prasy nie kupuję, więc nie wiem, jak tam wypada]. No i muszę ze wstydem przyznać, że gdyby nie jego uwagi, znów dałabym dupy jako redaktor, bo biografia Henry'ego poszłaby do druku z paroma bublami. A tak przynajmniej mam pewność, że swoje chłop wie, a nie tylko czyta z kartkiBiały pisze:Nie da się jednak ukryć, że w tym duecie główną rolę odgrywa Twarowski. Przy innym komentatorze Nahorny jest tragiczny. Myli fakty, cytuje jakieś z dupy plotki transferowe i zanudza statystykami.Ja tam lubię duet Nahorny-Twarowski


