Middlesbrough - Leeds 0:1
ależ zachwycający występ Marco Silvestriego... ale po kolei.
Aitor Karanka trochę zaskoczył składem. O ile zawieszonego za czerwoną kartkę Konstantopoulosa zastąpił Mejías, tak w pierwszym składzie w końcu się doczekałem Tomáša Kalasa, na ławce rezerwowych nieoczekiwanie zasiedli m.in. Omeruo i Bamford, który w środku tygodnia uratował remis z Birmingham City.
Zawodnikom lidera Championship dosyć długo zajęło wyciągnięcie odpowiednich wniosków, ponieważ przez pierwsza dwadzieścia pięć minut uparcie kreowali akcje środkiem pola, co przy znakomicie grającym pressingiem i zagęszczającym centrum boiska zespole The Peacocks było zgubne. Z upływem czasu więcej piłek lądowało na bocznych sektorach boiska i w efekcie gospodarze zaczęli na poważnie zagrażać bramce Leeds. Groźne dośrodkowania Nsue, niezłe próby Vossena, czy strzały z dystansu Leadbittera to i tak było za mało wobec fenomenalnie dysponowanego Silvestriego. Właściwie do 99. minuty rywalizacji (aż dziewięć minut zostało doliczonych) golkiper Leeds pozostawał w centrum wydarzeń, niemalże w pojedynkę wybraniając swojej drużynie jednobramkowe prowadzenie. O jego kolegach z ofensywy nie można zbyt wiele powiedzieć, poza szybko strzelonym golem autorstwa Alexa Mowatta, przyjezdni nie wykazali większej aktywności i poza kilkoma kontratakami w drugiej połowie, trudno mówić o jakichś wyraźnych szansach na podwyższenie rezultatu.
Pomijając Silvestriego, bardzo przyzwoite zawody rozegrał Kike. Aktywny, obdarzony niezłym dryblingiem i panowaniem nad piłką. To właśnie Hiszpan był kołem napędowym w większości stwarzanych akcji przez Middlesbrough.
Widowisko przednie, nawet jeśli zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Po części sami sobie winni poniesionej porażki, ponieważ przy tylu stworzonych okazjach, powinni wykorzystać co najmniej kilka. Z drugiej strony forma Silvestriego naprawdę godna podziwu, bez wątpienia bohater meczu. Rezerwowy w drużynie Leeds, Staurt Taylor (występujący m.in. w bramce Arsenalu na początku wieku), chyba w tym sezonie nie będzie miał możliwości powąchania ligowej murawy.
O 16:00 rozpoczęły się dwa bardzo ważne mecze w kontekście walki o awans: Brentford - Bournemouth oraz Watford - Norwich. Liga już stopniowo wkracza w decydującą fazę sezonu.



