Re: Liga Mistrzów: City-Barca

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Re: Liga Mistrzów: City-Barca

Post autor: blackmore » 25 lut 2015, 13:17

Bienias pisze:2 bramki Suareza to nie jest wynik jego lepszej formy, a po prostu szczescia-skutecznosci.
Powiedziałbym, że przy odrobinie szczęścia, mógł nawet zejść na przerwę z hat-trickiem. Był wczoraj zajebisty, nie wiem dlaczego cokolwiek mu ujmować. Nie oglądam regularnie występów Barcy w Primera Division, może tak gra na co dzień, ale moim zdaniem zaprezentował się na miarę Ligi Mistrzów.

Inna sprawa, że nie wiem dlaczego ten karny Messiego jest aż tak wyeksponowany. Tak jakby wcześniej nie było innych okazji na gola i te "gdyby" Messi trafił jest przejawem ignorowania okazji Džeko czy wspomnianego Suáreza. Rozumiem, że 93. minuta i rzut karny, czyli dla wielu zawodników stuprocentowa okazja na gola, ale "gdyby" wcześniej chociaż jedna ze zmarnowanych okazji (nieistotne, czy City bądź Barcelony) została wykorzystana, to mecz byłby inny. Messi spartaczył, tyle, inni również mieli mniej bądź bardziej "konkretne" okazje na wprowadzenie zmiany w meczowym scenariuszu.

Trochę mnie to City rozczarowało, ta druga połowa niby lepsza, ale wiadomo, że i Barcelona mając te 2:0 już tak nie szalała. Tak się wszyscy śmieją i narzekają z taktyki Mourinho, ale przynajmniej nawet nie stwarzając wielu okazji, potrafi on solidnie przygotować obronę, a wczoraj to Kompany słabo, Zabaletę mam wrażenie ograniczała przedmeczowa żółta kartka, Demichelis miał dobry początek, gdy skutecznie blokował strzały Messiego, ale później również nie ustrzegł się błędów, a Clichy wiadomo. Fernando też potwierdził moją teorię z początku sezonu, że będzie tym gorszym Brazylijczykiem i szkoda, że od początku nie zagrał Fernandinho, który poza defensywnymi poczynaniami w środku pola, ma również atut pociągnięcia w kierunku bramki rywala. Nasri i Silva to cienie samych siebie z występów w lidze, Milner widać, że świeżo po kontuzji, bo nawet nie chodzi o to, że mu nie szło w pojedynkach z graczami Barcy, co po prostu nie czuł gry. Dlatego takie faktycznie zadowalające zawody zaprezentował jedynie Agüero, a i Hartowi mogą fani Obywateli podziękować, nawet nie tylko za tego karnego, ale i kilka wcześniejszych interwencji.

Zastanawiające jest to, że taki potwór w Anglii, bo myślę, że City pod względem efektowności i siły z jaką pokonuje swoich rywali, z pewnością przebija podopiecznych José Mourinho (może dziwne, że stwierdza to zagorzały sympatyk The Blues, ale wiadomo jak często wyglądają zwycięstwa ekipy Portugalczyka, jest ona mocna pod względem taktycznym, ale jako tako nie straszy jak City, Barca, Bayern bądź Real), nie potrafi się odnaleźć w Europie. Takich drugich połów jak wczoraj powinno być więcej.

Trzymałem kciuki za drużynę Pellegriniego, ale naturalnie oddaję, co należyte Barcelonie. Zaimponowała mi wczoraj, aczkolwiek nie zaskoczyła, bo już na przełomie lata i jesieni nie rozumiałem opinii o regresie klubu itd. Mieli kryzys, jak większość drużyn. To się zdarza. Barcelona to wciąż jeden ze ścisłych faworytów do triumfu w Lidze Mistrzów.

I nie czepiałbym się ryby_82. Nie wyczuwam u niego optymistycznego nastawienia, raczej mając na uwadze, że to piłka nożna, w której wszystko jest możliwe, słusznie robi mając nadzieję, że City wciąż jest w grze i wczoraj ten zespół z Ligi Mistrzów nie odpadł. Argumenty są za Barceloną, wiadomo, ale to sport.

Wróć do „Puchary Europejskie”