Dostałem jakiegoś zaćmienia umysłu. Gościu mówi, że mam skręcać w lewo. Ja trochę zwieszony zastanawiam się czy tu czy na następnym w lewo. I gdy minąłem już skrzyżowanie, zakręciłem na całą pizde i dodałem gazu. Gdyby nie wyjątkowa czujność egzaminatora staranował bym ogrodzenie posesji. Jak blondynka
W Środę drugie podejście. Już zapisałem się na 12 godzin doszkalających w 3 dni poprzedzające. Mam nadzieję, że uporam się z tym wreszcie, bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to za tydzień jadę do roboty na kilka miechów i znów zapomnę przepisów i techniki.



