Watford - Middlesbrough 2:0
był to najsłabszy (z tych, które dane mi było obejrzeć) mecz podopiecznych Aitora Karanki w bieżącym sezonie. Pierwsze minuty rywalizacji na Vicarage Road nie zapowiadały porażki przyjezdnych z Riverside, ponieważ to goście przystąpili do zdecydowanego ataku. Bardzo przyzwoicie prezentował się skrzydłowy Adomah, który stwarzał największe zagrożenie pod bramką Watfordu. Ghańczyk często wdawał się w skuteczne dryblingi z rywalami, groźnie dośrodkowywał, czy wywalczył dwa, trzy stałe fragmenty gry. Brak aktywności wykazywał natomiast Bamford, o drugim skrzydłowym Reach'u już nie mówiąc (z kolei całkiem nieźle sprawował się środek pola, dość przypomnieć sytuacje strzeleckie Leadbittera czy Tomlina). Dlatego nie było ciężko Heurelho Gomesowi z zachowaniem czystego konta do momentu, gdy to jego koledzy z drużyny zabrali się za poczynania ofensywne. Ustawienie 3-5-2, niecodzienne jak na angielskie realia, okazało się strzałem w dziesiątkę ze strony Slavišy Jokanovicia. Paredes i Anya skutecznie wspomagali kolegów z defensywy, jednocześnie wzmacniając siłę ataku, nawet jeśli dzisiaj to gracze ze środka pola byli odpowiedzialni za te kluczowe podania, które duet napastników Deeney - Ighalo zamienił na zdobycze bramkowe. Szkoda, że tak późno na boisku się pojawił Kike, w przekroju rozgrywek jeden z bardziej wyróżniających się zawodników w ekipie Karanki. Hiszpan zagrał za plecami Bamforda, właściwie jako rozgrywający, a przecież może występować również jako napastnik i tak naprawdę z miejsca zrobił różnicę. Po jego zagraniu szansę na gola miał zarówno Friend, jak i wspomniany będący na wypożyczeniu z Chelsea snajper, ale tego dnia drużyny gości nie było stać na zaskoczenie Gomesa. Pod koniec w zawodników wkradły już się nerwy, brakowało porozumienia w konstruowanych akcjach, pojawiły się jakieś bezsensowne faule... do zapomnienia, zaś Watford, pomimo że nie zagrał wielkiego meczu i odbyło się bez szaleństw, to w pełni zasłużył na zgarnięcie trzech punktów - to, co sobie piłkarza Jokanovicia stworzyli, zostało przez nich pierwszorzędnie wykorzystane.
Niesamowity ścisk w czołówce tabeli. Pierwsze cztery zespoły mają największe szansa na bezpośredni awans do Premier League, natomiast pretendenci do barażowych spotkań sięgają do ósmej lokaty, którą obecnie zajmuje Ipswich.



