Odsłona druga spowiedzi Dziurowicza. Pomimo tego, że w sumie dość przerażające są te wyznania, to momentami czyta się jak świetny skecz. W pierwszej części urocza historia o meczu, w którym przekupionych było 11 piłkarzy, sędzia i trener
Więc teraz coś na zachętę:
Jak się wytnie tego raka, to się wytnie cały mózg. Zastępców nie ma dla PZPNu i sędziów. Aha, jeszcze jedno. Jak jeszcze zobaczę Cwalinę cwałującego przez boisko, to mnie trafi szlag.Dziurowicz pisze:Są drużyny, które specjalnie biorą sędziów na sparingi zimowe, płacą im po tysiąc złotych, stawiają wódkę, pojawiają się prostytutki. Przy wódce się mówi: "Stary, jakby wam coś było potrzeba, to wiecie co robić". I sprawa załatwiona. Przecież jedna z drużyn z Mazowsza jeździła do Wisły i tam specjalnie brała sobie sędziów, płacąc im po tysiąc złotych delegacji za sparingowy mecz, w którym nic się nie dzieje. Dla arbitrów to duże pieniądze. Tak Szczakowianka robiła, zresztą wszyscy to robili...
No i riposta, jakże cięta prezesa L.
http://sport.gazeta.pl/sport/1,35335,2854665.html
Linia obrony przewidziana w 100% przez prezesa D.



