HSV - Freiburg 1:1
remis, który tak naprawdę nie usatysfakcjonował żadnej z drużyn. Druga połowa znacznie ciekawsza od pierwszej, ponieważ gospodarze musieli zrobić wszystko, aby wyrównać. Nie był to jednak tak zmasowany atak gospodarzy, jakiego można było oczekiwać, też zbyt późno Labbadia zdecydował się na zmiany. Rudnevs powinien się pojawić na boisku zdecydowanie wcześniej. Co prawda, w ciągu niespełna kwadransa, który rozegrał, poza dwoma strzałami nie pokazał nic więcej, ale to był i tak lepszy efekt niż np. 90. minut w wykonaniu van der Vaarta. Goście mogą sobie pluć w brodę, bo jeszcze zanim padł wyrównujący gol autorstwa Gojko Kačara, mieli oni znakomitą sytuację na 2:0, wręcz stuprocentową, lecz fenomenalnie interweniował Djourou. Dobry meczyk, trochę się działo.



