Re: LM: Juventus - Barcelona

Awatar użytkownika
Berele Lewartow
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5880
Rejestracja: 10 wrz 2004, 19:30
Reputacja: 689
Lokalizacja: zza Firewalla

Re: LM: Juventus - Barcelona

Post autor: Berele Lewartow » 29 maja 2015, 21:44

wloski pisze:Juventus jest odpowiednikiem Atletico z ligi hiszpańskiej, a z nimi to Barca nie ma w ostatnich latach za łatwo. Też nie uważam, żeby aż tak wielka różnica klas była pomiędzy drużynami. Jestem zdania, że o pojedynku zadecyduje pomoc. Podobno Allegri szykuje zawodników na 90 minut pressingu który sprawi, że Barca przegra. Nie oszukujmy się. Barca nie potrafi pod nim grać, do tego drużyny, które się bronią (i to potrafią) w PD to można podliczyć na palcach jednej ręki. Juventus ma szansę to spotkanie wygrać, szczególnie, że motywacja jest ogromna, dla Barcy to po prostu kolejny tytuł, ale Juventusu... wszystko. Możemy w kolejnych latach znów zagrać w półfinale, ale czy osiągniemy finał w kolejnych pięciu? Nie wiadomo i trudno powiedzieć.
Widzę, że optymizm dopisuje. Ja, szczerze powiedziawszy, to bardziej się martwię, czy Juventus będzie potrafił wyjść z piłką spod pressingu Barcelony, a nie odwrotnie (Juventus ma z tym problemy). Na tę chwilę przeczuwam raczej mecz jak na Euro 2012: Włochy - Hiszpania. Fajnie, że Juve jest w finale, ale Barcelona jest raczej za silna w tym momencie. Atak mają przerażający, każdy szybki, zwinny, krótko trzymający piłkę przy nodze, już wytrwanie w 11 do końca w tym meczu może być sukcesem. Mam wrażenie, że im więcej czasu mija od spotkania z Realem, tym bardziej niektórzy zapominają, jak ciężko było o awans, a teraz Juventus zmierzymy się jednak z drużyną, moim zdaniem, silniejszą. No i nie wyobrażam sobie, żeby Messi zagrał tak jak Ronaldo, który gasł z każdą minutą zamiast napędzać zespół.

Nie znaczy to oczywiście, że w sobotę nie siądę jak prawdziwy kibic przed telewizorem i nie będę głupio wierzył, że Juventus jednak wygra. To była by przecież piękna historia, od Berlina do Berlina, od spotkań z Arezzo, Rimini i Crotone, po mecz z Realem i finał z Barceloną. Dla każdego kibica Juventusu, który odpalał streamy co weekend, żeby zobaczyć, jak jego drużyna tuła się po kolejne włoskiej wiosce, głupio wierząc, to byłoby coś niesamowitego. Zwycięstwo smakowałoby jak pierwsze mistrzostwo Włoch z Conte, a pewnie jeszcze lepiej. Jeśli Bóg istnieje, to Juventus musi wygrać.

Wróć do „Puchary Europejskie”