Boliwii chyba wystarczał ten remis, bo jakoś nie pałali się do zdobycia gola, grali bardzo asekuracyjnie. Najbardziej spodobała mi się u nich "4", czyli Morales, który w tej reprezentacji przypomina mi trochę Marcelo - kilka fajnych wejść do przodu, zwinny i czasem nawet potrafił kogoś ograć.
Mecz mimo wszystko bez większej historii, po tym spotkaniu można na razie wywnioskować, że Meksykanom należy się prędzej trzecie miejsce niż tym drugim. Dziś zobaczymy jak Urugwaj sobie poradzi, bo mecz Argentyny jest chyba formalnością.



