Argentyna - Paragwaj 2:2
nie lubię stwierdzeń o rzekomo "głupio" straconych bramkach, ale w przypadku Paragwaju takie określenie wydaje się być stosunkowo właściwe. Najpierw koszmarny błąd defensora drużyny Ramóna Díaza, a kolejno mocno naciągany rzut karny. Pierwsza połowa była dosyć przeciętna, ataki przeprowadzała głównie Argentyna, jej rywale nie kwapili się do ofensywnych poczynań nawet z kontry. W drugiej obraz gry nieco uległ zmianie, przede wszystkim za sprawą bramki kontaktowej. Myślę, że Paragwajczycy mieli wystarczająco sytuacji, aby wcześniej doprowadzić do remisu, dość wymienić szansę Víctora Cáceresa, ale i kilka ciekawie zapowiadających się sytuacji spartaczył Roque Santa Cruz. W końcu o podziale punktów zadecydował Lucas Barrios. Naturalnie Argentyna również mogła zmienić stan meczu, ale m.in. po mocnym strzale z bliskiej odległości Pastore fantastycznym refleksem się wykazał Anthony Silva albo centymetrom zabrakło Messiemu, aby czubkiem buta skierować piłkę do siatki przeciwnika.
Niezły mecz, ale ze wskazaniem na jego drugą odsłonę.



