ZAjebiście, że nie tylko ja to widziałemCement pisze:Rozpoczęły się Mistrzostwa Świata kobiet w Kanadzie. Wczoraj po finale LM zasiadłem do oglądania meczu otwarcia, gospodynie zmierzyły się z Chinami. Kanadyjki miały od początku przewagę w posiadaniu piłki i szybko stworzyły sobie pierwszą sytuację - z bliska strzelała Buchanan. ale zarówno strzał, jak i jej dobitkę obroniła chińska bramkarka Wang Fei. Chinki odpowiedziały strzałem Wang Lisi z rzutu wolnego, po którym piłka odbiła się... od obu słupków, po czym wyszła w pole. Kanadyjki miały jeszcze dwie dobre sytuacje w 1. połowie - Belanger trafiła w poprzeczkę, a w kolejnej akcji aż cztery(!) strzały Kanadyjek z pola karnego zostały zablokowane przez ofiarnie interweniujące Chinki. 2. połowa była już mniej ciekawa, choć gospodynie próbowały strzałów z dystansu. Rozstrzygnięcie przyszło dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy w dość dyskusyjnej sytuacji rezerwowa Leon upadła w polu karnym, za co podyktowana została jedenastka (może i było tam uderzenie łokciem, ale nie jestem do końca przekonany). Weteranka Christine Sinclair uderzyła przy słupku, choć nieźle broniąca w tym meczu i całkiem ładna Wang Fei była blisko skutecznej interwencji.
W drugim meczu Holandia pokonała Nową Zelandię 1:0. Dziś spotkania grupy B, Norwegia podejmie Tajlandię, a moje faworytki z Wybrzeża Kości Słoniowej (debiutujące na MŚ) stoją przed arcytrudnym zadaniem urwania czegokolwiek Niemkom.
Kanada - Chiny to mój pierwszy mecz który obejrzałem od prawie 3 miesięcy.
Mnie osobiście najbardziej urzekły Sinclar, Tancredi i Shmitd, która jest typowym kreatywnym środkowym pomocnikiem. Przypomina mi stylem gry michela ballacka, który może wielkim twórcą nie był, ale jak na poziom kobiet to możemy zaliczyć.
pozdrówki. Mam nadzieję że Kanada wygra (chyba że finał już się odbył)



