Zaległe relacje
1/8 finału
Norwegia - Anglia 1:2 (Gulbrandsen 54 - Houghton 61, Bronze 76)
W 1. połowie Norweżki miały zdecydowaną przewagę, ale nie wykorzystały swoich sytuacji. W 11 min. po doskonałym prostopadłym podaniu na pozycję sam na sam wyszła Herlovsen, ale jej strzał obroniła wychodząca z bramki Bardsley. W 19 min. po kolejnej dobrej akcji Norweżek Mjelde była bliska skierowania piłki do siatki z najbliższej odległości. W tych trzech kwadransach Angielki rzadko atakowały, najaktywniejsza była Lucy Bronze. W 2. połowie Norweżki wreszcie udokumentowały swoją przewagę - po rzucie rożnym bitym na bliższy słupek piłkę skierowała głową do siatki Gulbrandsen. W 61 min. po rzucie rożnym, również głową, wyrównała Houghton. Spotkanie znacznie się wyrównało, ale to Angielki zadały decydujący cios - w 76 min. Lucy Bronze zdecydowała się na strzał sprzed pola karnego i zdobyła jednego z najładniejszych goli tych mistrzostw (inna sprawa, że postawa bramkarki Hjelmseth pozostawiała wiele do życzenia - każdy przeciętny bramkarz w męskim futbolu obroniły to uderzenie, nic nie ujmując Lucy Bronze). Co zaskakujące, po utracie bramki Norweżki kompletnie nie umiały się podnieść, oprócz jednego groźnego strzału Ady Hegerberg nie stworzyły sobie praktycznie żadnej sytuacji aż do końcowego gwizdka.
1/4 finału
Australia - Japonia 0:1 (Iwabuchi 87)
Japonki były zdecydowanymi faworytkami, ale dobrze zorganizowane i uważnie broniące Australijki okazały się twardym orzechem do zgryzienia. Pierwszą naprawdę dobrą sytuację Japonki stworzyły dopiero w 22 min., kiedy to po kontrataku Ohno uderzyła minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką. Australijki z rzadka kontrowały (m.in. świetny rajd De Vanny lewą stroną w 31 min.), a w 33 min. strzał sprzed pola karnego zmusił Lydię Williams do sporego wysiłku przy interwencji. W 2. połowie przewaga Japonek stopniowo rosła, Australijki coraz częściej był spychane do głębokiej obrony, jakkolwiek w 54 min. miały swoją szansę - po kontrataku Kerr uderzyła jednak zbyt lekko i Kaihori nie miała problemów z wyłapaniem piłki. W 59 min. Japonki przeprowadziły akcję, jakiej nie powstydziłaby się Barcelona, zakończoną minimalnie niecelnym strzałem piętą obok słupka. Opór Australijek został złamany dopiero w 87 min., kiedy to rezerwowa Mana Iwabuchi skierowała piłkę do siatki z najbliższej odległości. W półfinale Japonki zagrają z rewelacyjnie spisującymi się Angielkami.



