Nie wiem, czy to dobry przykład drużyny, która ''nic wielkiego nie wygrała'', ale w połowie poprzedniej dekady to był zespół, który swobodnie mógł zrobić finał Ligi Mistrzów - regularne wygrywanie w grupie z Realem czy Manchesterem, a potem większe lub mniejsze rozczarowanie w fazie pucharowej. Juninho, Cris i Cacapa na środku obrony kilku zawodników którzy trafili do wielkich klubów (Malouda, Abidal, Diarra) i bardzo ciekawy futbol. Później wyeliminowali Real, no i zrobili półfinał w 2010 roku, ale zdecydowanie najlepsi byli mniej więcej w 2005 i 2006 roku. Podaję jako rozczarowanie, bo był okres gdy te kolejne porażki w ćwierćfinałach były naprawdę sporym z perspektywy Francuzów rozczarowaniem.
PSV Hiddinka - kapitalny futbol w 2005 (?) roku, druga połowa w meczu z Milanem na Philips Stadium w półfinale to poezja taktycza jeżeli chodzi o organizację gry, poukładanie i tempo ataku - chyba najmniej imponujący kadrowo zespół ze wszystkich, które miały realną szansę zagrać w finale Ligi Mistrzów w ostatnich dziesięciu latach, choć oczywiście Park Ji Sung i Mark Van Bommel zrobili poważne kariery.
Obie drużyny gdy miały największe szanse na finał dostały w dupę od Milanu w końcówkach rewanżu.



