Turcja - Holandia 3:0
Pomarańczowi przegrali, ale mieli wystarczająco okazji, aby zaniechać tej klęsce. Co prawda, już początek rywalizacji zapowiadał ofensywne nastawienie Turków, gospodarze podchodzili wysoko pressingiem, starali się rozgrywać akcje zarówno środkiem pola, jak i skrzydłami, aż w końcu piłka dwukrotnie wpadła do siatki holenderskiej bramki, ale w przekroju pojedynku inicjatywa leżała po stronie brązowych medalistów ostatniego Mundialu. Myślę, że dla Holandii mecz by się nie skończył, gdyby w świetnej sytuacji Luciano Narsingh zamiast strzelać, zdecydował się na podanie do lepiej ustawionego partnera. Klaassena za minimalne spóźnienie do jednego z zagrań nie ma co ganić, ale już Sneijdera za uderzenie w sam środek bramki jak najbardziej. Do tego dochodzi główka Wijnalduma z drugiej połowy, która w pierwszym ujęcia wyglądała na interwencję obrońcy pod własną bramką i wybicie futbolówki na rzut rożny. Strzały z dystansu Depaya groźne, ale z drugiej strony podsumowujące występ Holandii, czyli próby były, ale niewystarczające na zdobycze bramkowe. Turcja atakowała w pierwszej połowie, zaś w drugiej skupiła się wyłącznie na obronie. Sytuacji pieczętującej wynik nie biorę pod uwagę, ponieważ tuż przed golem na 3:0 miał miejsce faul i bramka nie powinna zostać uznana. Podopieczni Termima zwycięscy, ale mając na uwadze ich kalendarz do końca eliminacji, to wciąż Holandia znajduje się w lepszym położeniu.



