Gościu, ale to kto ma faktycznie największe kompetencje lub to czy w wojsku dochodzi do sporów kompetencyjnych jest okolicznością nieistotną. Ważne jest natomiast to, że osoba która najpewniej zostanie szefem MON-u nie wie kto jest konstytucyjnym organem wojska (!) o czym wiedzą ludzie nie zaznajomieni z wojskowością, co z kolei oznacza, że jego wiedza na temat tego resortu nie jest nawet elementarna.PO się bynajmniej konstytucją nie przejmuje. Spytaj wojskowych, kto tam teraz rządzi, ciekawe czy powiedzą że Gocuł, bo tak jest w konstytucji.
Ale stwierdzenie, że Gowin nie zna się na obronności nie wymaga przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczy prześledzić jego życiorys. Facet nie ma jakichkolwiek doświadczeń związanych z tematyką obronności. Tak często i chętnie pogardzany przez Was Klich jest także historykiem (przedmiotem pracy dyplomowej obronność), twórcą instytutu studiów strategicznych oraz autorem kilkudziesięciu publikacji (przedmiot działalności obronność) oraz wiceministrem obrony narodowej w rządzie Buzka, co oznacza, że miał trochę czasu, żeby zaznajomić się z resortem. A Gowin choćby nie wiem jak byłby dobry to zdobywać doświadczenie i wiedzę będzie w czasie ministrowania i to jest chore.Już pisałem, że "bo tak" mnie nie interesuje. Rozumiem że znasz Gowina, i z nim na tematy obronności rozmawiałeś. Co więcej, wykazałeś się większą wiedzą od niego. Tak? Czy po prostu sobie to wymyśliłeś?
Nie po prostu do czasu aż nie dysponuje poważnym materiałem dowodowym nie rzucam oskarżeń, bo w ten sposób przez śmieci takich jak Ty łamie się ludzkie życiorysy. Reprezentując twój sposób myślenia każdej osobie której w życiu się powiodło można zarzucić, że "miała koneksje" lub "dała w łapę" a jak ktoś uważa inaczej to niech to udowodni. A teraz lekcja życia - gówniarzu - jak rzucasz oskarżenie to Ty masz wykazać określone fakty na których to oskarżenie się opiera a nie osoba którą obrzucasz gównem....Tylko mi napisz skąd wziąłeś ten brak koneksji. Znasz ją, czy po prostu w wikipedii nie ma nic na temat koneksji, więc ona żadnych ważnych osób znać nie mogła?
Ale to dotyczy każdej pracy i każdego zawodu - niezbędne jest doświadczenie. W związku z tym jak tego doświadczenia nie ma to trzeba to nadrobić. Czasem się okazuje, że ludzie nie potrafią zdobytej wiedzy przełożyć na praktykę lub po prostu nie posiadają innych cech które są wymagane na danym stanowisku, ale to absolutnie nie oznacza, że dostanie się na KSAP nie jest wielkim osiągnięciem i że nie wymaga wielkiego wysiłku. Po egzaminie sędziowskim także trzeba swoje odpracować na stanowisku referendarza sądowego/asystenta sędziego, zaś po harvardzie ludzie bardzo często zaczynają tylko od stażu.Nawiązując do wykształcenia Bieńkowskiej i mitologizowania przez Marcina W tej unikatowej szkoły KSAP. Artykuł z 2002 r. o tym jak to absolwentom się w głowach przewraca i myślą, że nie wiadomo co pokończyli, a na prawdziwej pracy się nie znają (tacy jebaki teoretycy). Do tego ma taką świetna reputację, że zatrudnić ich nie chcą.
Siemioniak ma bardzo duże doświadczenie, jako menedżer w tym także w MON-ie w którym kierował przez 2 lub 3 lata jednym z departamentów. Znowu kulą w płot.Simioniak mimo że w życiorysie nic na to nie wskazywało



