Stoke City

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Stoke City

Post autor: blackmore » 19 paź 2015, 22:51

Swansea - Stoke City 0:1

pierwsza połowa pod dyktando gości. Najpierw szybko zdobyta bramka z rzutu karnego po indywidualnej akcji Bojana Krkicia, zakończonej faulem Williamsa, a następnie kilka innych niezłych szans na gola, ale szkoda zwłaszcza świetnego dośrodkowania z lewej strony, po którym do piłki minimalnie się spóźnił Marko Arnautović. Gospodarze nie zaprezentowali niczego wartego uwagi, ale na przerwę mogli schodzić z minimum remisem, gdyby udało się wykorzystać niefortunne zagranie Butlanda (golkiper Stoke skiksował przy przyjęciu piłki). W drugiej odsłonie rywalizacji Łabędzie nieco przycisnęły rywala, najpierw indywidualnie akcje kończył Bafétimbi Gomis, oddając dwa bardzo zawstydzające swoją niecelnością uderzenia, ale dla drużyny Monka był to z pewnością sygnał do ataku, skoro jeszcze przed 60. minutą bliski szczęścia był Shelvey. Zaskoczyć Butlanda próbował również Neil Taylor, ale także bez powodzenia. Manager gospodarzy w przerwie nie zareagował, ale po godzinie gry wprowadził na plac gry tych, którzy mogli ze spokojem wypatrywać miejsca w podstawowej jedenastce, czyli Gylfiego Sigurðssona oraz Ki Sung-yuenga. Zwłaszcza ten drugi wniósł sporo ożywienia w poczynania swojego zespołu, uprzykrzając życie The Potters na lewej stronie. Aczkolwiek to właśnie Islandczyk zaimponował niewiele niecelnym huknięciem z blisko 30. metrów. Fatalnie za to po drugiej stronie się prezentował Shaqiri, który oprócz jednego fatalnego uderzenia, "wykazał" się prostymi, bezsensownymi faulami. W ogólnym przekroju spotkania nie było ono specjalnie fascynujące, momentami ślamazarne tempo, obudzające sporadycznymi groźniejszymi sytuacjami podbramkowymi, najczęściej w postaci uderzenia z dystansu. Mark Hughes może być zadowolony.

Wróć do „Anglia”