Re: Liga Mistrzów: Bayern - Arsenal

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 22071
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 5901
Kibicuję: 4rsenal

Re: Liga Mistrzów: Bayern - Arsenal

Post autor: sickstick » 05 lis 2015, 14:39

Najwyraźniej jako jeden z niewielu nie widzę w Arsenalu mocnego kandydata do mistrzostwa. To nie rywale w lidze oglądają sie na Arsenal - to Arsenal ogląda sie na rywali, od ich dyspozycji szacuje sie czy kanonierzy mogą się liczyć w wyścigu czy nie. Jako mocnych kandydatów wymienia sie nas nie ze względu na naszą postawę, ale ze względu na słaba postawę rywali. Zbyt wiele 'jeśli' musi sie spełnić by Arsenal liczył się do końca. JEŚLI wypadnie Coquelin to w zasadzie koniec zabawy, nawet marzenia o LE mozna sobie odpuścić. Istnieje możliwość ze nie wypadnie a po prostu się zajedzie, JEŚLI Wenger nie kupi mu w zimę porządnego zmiennika. JEŚLI wypadnie Kos to ta sama sytuacja, owszem Per z Gabrielem to gówniaki nie są, ale tez żaden z nich nie jest liderem jak Kos (JEŚLI w ogóle 2 dwójka bedzie zdrowa, podczas ewentualnej kontuzji francuza). JEŚLI Sanchez znajdzie formę sprzed roku, JEŚLI Ozil nie przejdzie obok spotkania przez dłuższy okres czasu. JEŚLI Giroud utrzyma nadspodziewanie wysoka formę, JEŚLI Theo zacznie regularnie trafiać, JEŚLI wróci Jack, bo Santi choć wspaniały - nigdy nie zagrał dla nas równego sezonu, zawsze okresy świetności przeplata z okresami przeciętności. JEŚLI w ogóle bedzie komu grać w wyjściowej 11 - dziś na przykład nie ma komu :o Zbyt wiele założeń i warunków, tym bardziej ze spelnic musi sie nie jeden czy dwa, ale wiekszosc czy nawet wszystkie z nich. To nie jest tak ze nie wierzę, nie jest akt pesymizmu a'la Profesor Chaos, ja po prostu realnie oceniam sytuację.

A wracając do tego ze chciałbym zobaczyć nas w LE, pokuszę się o bardzo luźne porównanie. Mamy stałe, niezachwiane miejsce w zamku dla szlachty, w której jednak siedzimy w drugim rzędzie i spijamy resztki po magnatach. I owszem resztki te są wysoce wykwintne, ale jest ich mało a w niejednej pływa ślina któregoś z krezusów. Tymczasem za oknem zamku dla szlachty, na polu chłopi mają srogi melanż. Nie piją wina, ale piwne szczyny, nie siedzą na miękkich pufach, ale na kawałku drzewa. Rok w rok ze stołu dla szlachty odchodzimy o godzinie 20 i grzecznie zamykamy sie w komnacie. Raz jeden w życiu chciałbym opuścić ten zamek godzinę wcześniej i zajrzeć na pole, napić sie taniego piwska i zstanczyc z grubą babą. Moze bedzie tak fajnie, ze zostanę pare godzin dłużej, moze nawet zostanę do pierwszej! Pobawić sie w towarzystwie równiejszych nam, zamiast jak co roki lizać dupę arystokratom. Oczywiście po to by następnego dnia znowu zasiadł przy szlachcianym stole, bogatszy o wiedzę nabytą na polu, która moze pomoc zaistnieć na zamkowej uczcie, a moze po prostu pozostać folklorystycznym wspomnieniem.
Magnum pisze ze na melanż na polu nie mamy prawa iść, bo będziemy mieli kaca. Tomusmc - ze tacy jak my nie powinni pić z prostaczkami, zniżać sie do ich poziomu.

Inną sprawą jest, ze jestem już nie głodny, ale zdesperowany na trofea - wole walczyć o te realne do zdobycia, niż marzyć o tych bardzo odległych. Wcześniej podano przykłady Juve sprzed roku, Arsenalu z 2005, dodałbym jeszcze Atletico. Wszystkie te, bardzo zresztą piękne historie, mają jeden słaby wspólny mianownik - wspomniane drużyny finał przegrały. Były drugie. Ja nie chce być drugi, chce być pierwszy. Arsenal od ponad dekady jest drugi (dokładnie czwarty, ale drugi bardziej pasuje do kontekstu całościowego) - wiecznie za czyimś plecami. Przestałem zwracać uwagę czy kończymy rozgrywki drudzy, czwarci, w 1/8 czy w grupie. Wciąż kończymy je za czyimś plecami. Na te chwile wole byc pierwszy w pucharze durexa, niż drugi w pucharze mistrzów. Amen.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Wróć do „Puchary Europejskie”