DNA United = gra do końca. Mnóstwo goli odwracających wynik. Niesamowity mocny charakter.masacra pisze:Ja nie wiem skąd ta miłośc do Meksykanca. A widze ja juz nie pierwszy raz. Kiedys w temacie United pisałes, ze LVG pozbył sie graczy, którzy DNA Manchesteru mieli we krwi i jako jednego z nich wymieniałes własnie Hernandeza. Nie wiem co przez to DNA miałes na mysli ale jesli typowego boiskowego lenia, który jedyne co robi to czeka z przodu na piłki, gra wybitnie pod siebie, samolubnie, a pressing w jego wykonaniu ogranicza sie do truchtania bez celu pomiedzy obroncami przeciwnika, to rzeczyiwscie Chicharito to uosobieie tych cech. Nie bez powodu od w tym sezonie sracił w pewnym momencie miejsce w pierwszej 11 West Hamu, a na szpicy zaczął grac Arnautovic, który wg mnie jest o niebo lepszym piłkarzem od Maksykanca.
Ale to tak obok tematu meczowego.
A co do meczu, to oczywiscie, dzisiaj wszyscy jestesmy Meksykanami.Spoiler:
Skąd uwielbienie? Lol. Jeszcze pytasz? Jakby twój zespół ładnych kilka razy przegrywał a wchodziłby jeden facet z ławki i walił gole na remis a zwykle i na zwycięstwo po których skakałeś jak głupi to byś go nie lubił i mile nie wspominał?
On i Ole Solskjaer na zawsze będą uwielbiani przez fanów United z wyżej wymienionych powodów.
Dziś jednak fatalnie. Co najmniej z jednego powinien sięknac.









