Lautaro w reprezentacji był zwykle bardzo dobry, sezon też ma chyba dobry - Lukaku przez ostatnie dwa lata w klubach strzelił 17 bramek i zagrał w tym sezonie pare spotkań. Ciekawe czy w dwa tygodnie można po prostu zejść do poziomu obecnego Lautaro jeżeli chodzi o samą formę - czy Martinezowi włączyła się w głowie konkretna blokada, bo świetnie się obserwuje argentyńskich fanatyków na trybunach, ale presja na Argentynie jak zwykle jest bardzo duża, co przerabialiśmy przez lata patrząc na tych Aguero i Higuainów w barwach reprezentacji w kluczowych momentach. Alvarez ani nic szczególnego nie gra, ani nie jest przesadnie skuteczny, ale już zdążył strzelić parę bramek, więc tak jak pisał moody, duże osłabienie Argentyny, bo może być nie do odratowania jest Lautaro na ten turniej.
Argentyna jest w zabawnej sytuacji, bo z tego pokolenia 84-88 to zostali tylko Messi i Di Maria (no i Otamendi, ale on nigdy nie był gwiazdą), a potem mają dziurę pokoleniową - podobno ci nastolatkowie z Garnacho na czele to kolejne świetne pokolenie, więc wielkiego kryzysu nie będzie, ale chyba na parę następnych lat to będzie last dance tej ekipy.
A co do tej Australii, to oni w grupie aż tak dobrze nie grali, tzn. Francja mogła ich ograć wyżej niż to 4-1, z kolei te mecze z Tunezją i Danią to było oddanie piłki rywalowi i pojedyncze strzały. Dzisiaj to jednak niebo i ziemia w porównaniu do nas, w pierwszej połowie bronili się dużo lepiej, w drugiej pomimo babola obrony i Ryana, jak się musieli otworzyć to byli w stanie zagrozić bramce Martineza. Dywagacje o jakimś hipotetycznym meczu Polska-Australia są bez sensu, mam tylko nadzieję, że odpadniemy (jeśli odpadniemy) w podobnym stylu, bo ten rajd Australijczyka gdy minął czterech Argentyńczyków to lepsze ofensywnie 10 sekund niż jakikolwiek fragment w naszym wykonaniu z tych ~400 minut, które rozegraliśmy, a nawet bramki z tego nie było.



