
Jak zostałem Arkowcem. Na chuligańskim szlaku.
Oczekiwania miałem dość spore. Po pierwsze autor, czyli "Szczur", to jedna z legend Arki Gdynia, ale też gość wyklęty na stadionie, od lat przebywający na emigracji. Nie powiem, że liczyłem na jakiejś sensacje, ale po szumnych zapowiedziach oczekiwałem czegoś naprawdę konkretnego. Chłop działał w szalonych latach 80. i 90., kiedy w jeden weekend działo się więcej niż często przez miesiąc aktualnie. Brał udział w wielu fajnych meczach, przeżył kilka zgód, generalnie miał co opowiedzieć.
Czy opowiedział? Częściowo tak. Ale moim zdaniem wyszła taka książka trochę o wszystkim, czyli o niczym. Nie myślałem o tym, jak powinien to ugryźć żeby było ciekawiej, ale na pewno potencjał był większy. Kilka razy ponarzekał na aktualną ekipę rządząca na Arce, wyraził swoje zdanie na temat zerwania zgody z Górnikiem Wałbrzych, wspomniał że żałuje zerwania z Górnikiem Zabrze, ale mimo że na stadionie jest persona non grata to nie chciał za bardzo smarować młodszych "kolegów" z Arki.
Druga książka ważnej persony z AG, którą czytałem. Książka śp. Rybaka była trochę o kibicowaniu i trochę o rugby, tu było o kibicowaniu, ale tak lekko chaotycznie. Przyzwoite do poczytania, ale nie porwało.
Pamiętniki Planktona to kibicowski nr 1 z lektur




